
Piotr Mikus -
Mógłbym napisać „urodziłem się i koniec”, ale oczywiście to by nie było w
porządku.
Urodziłem się pod
koniec lat 60-tych w warszawie. Żłobek, przedszkole i pierwsze pocałunki w
krzakach chyba każdy z nas to pamięta;-)
Będąc ze Starego
Miasta oczywiście stałem się zagorzałym kibicem i członkiem Polonii Warszawa.
Podstawówka, czyli sportowa szkoła, tak zwane „trójki” nauczyła mnie zamiłowania
do sportu i muzyki raczej alternatywnej. Następnie był „Kasprzak”, czyli
technikum elektroniczne. Szkoła była zmilitaryzowana, bo był ciągle stan wojenny
i w dodatku była to męska szkoła, NUDY!!!!! Tam zbliżyłem się jeszcze bardziej
do muzyki i miałem okazje prowadzić zespól rockowy „Novo del art.” Byliśmy w
Jarocinie, ale nic wielkiego się niewydarzylo.
Tym akcentem
zakończyłem Zycie, jako nastolatek w Polsce i postanowiłem emigrować za wielka
wodę.
Jak większość z
nas wszystko zacząłem od Niemiec i od pięknego miasta Hamburg, potem były tak
zwane bajery, dużo piwa i masę miłych wspomnień. Przylot do kanady do Winnipeg w
październiku okazał się największym szokiem mego życia.
Śnieg w
październiku i to tyle!!! Nikt mi nie powiedział, ze białe szaleństwo będzie
trwało 6 miesięcy! Dlatego mój pierwszy zakup w kanadzie to bylo…..Wielkie
stereo włącznie z adapterem! Tak adapterem! Wciąż mam w swej kolekcji ponad 100
czarnych krążków z polski, niektóre chyba już są białymi krukami.
Hobby
oczywiście piłka nożna, lekkoatletyka, astronomia i wszelka dobra muzyka.
Ulubiony
wykonawca lub zespól..hhmm….Sting, Lech Janerka, Pink Floyd, perfekt.
Pytacie o
potrawę? Bigos i flaczki ojojoj!!!
Drink na
pewno dobry scotch z wodą na kamieniach „on the rocks”
[powrot]
|